Najnowsze artykuły finansowe

Po glosnych artykulach w "Gazecie" oraz w gazetowym blogu "Subiektywnie o finansach" Narodowy Bank Polski postanowil przeswietlic bezpieczenstwo kart zblizeniowych. Specjalny raport na ten temat ma w ciagu trzech miesiecy przygotowac grupa robocza przy Radzie ds. Systemu Platniczego. To dobry pomysl i zarazem chyba ostatnia szansa, by uratowac wiarygodnosc kart z antenkami, która zostala mocno nadwerezona opisanymi przez nas przypadkami spektakularnych kradziezy pieniedzy z kont klientow. Przypomnijmy, ze karty zblizeniowe - a taki charakter ma co trzecia karta platnicza w naszych kieszeniach - pozwalaja placic za male zakupy do 50 zl w ekspresowym tempie, bez przeciagania karty przez czytnik (wystarczy zblizenie). Co wiecej, bez podawania przez klienta PIN-u do karty. Dzieki temu w kasie mozna zaplacic za kawe lub gazete w ciagu 5-6 sekund, bez wyciagania drobnych z portfela. To genialnie proste, dopóki... ktos nam tej karty nie ukradnie. I nie zrobi na nasz koszt zakupów, placac w wielu sklepach male rachunki przez zblizenia. Jeden z naszych czytelników, zanim zorientowal sie, ze nie ma swojej karty, stracil kilka tysiecy zlotych w 78 transakcjach dokonanych przez zlodzieja, który ani razu nie musial podac PIN-u. Nie trzeba raportu Rady ds. Systemu Platniczego, zeby stwierdzic, ze takie przypadki to skutek karygodnych zaniedban po stronie banków. Bo zgodnie z zasadami nikt - ani zlodziej, ani prawowity posiadacz karty - nie powinien móc zaplacic bez PIN-u wiecej niz trzy-cztery razy z rzedu. Potem mozliwosc "uproszczonego" placenia powinna byc z automatu blokowana. Ale banki wydajace karty zblizeniowe czasem ida na skróty: aby transakcje "przechodzily" szybciej, niektóre karty dzialaja w trybie offline. Czyli bez polaczenia z bankiem, ktory w tej sytuacji nie wie, czy dana transakcja to trzecia, czy setna z kolei bez PIN-u. Jesli do tego na czipie karty nie ustawiono odpowiednio licznika transakcji zblizeniowych (który nabija je nawet, gdy terminal dziala w trybie offline), to klops gotowy.

Hubert Biskupski: Resort Finansów gluchy na argumenty

Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, walczy o zwiekszenie tzw. kwoty wolnej od podatku. Kilka miesiecy temu zwrócila sie w tej sprawie do resortu finansów, ale niczego nie wskórala. Niezrazona tym niepowodzeniem zwrócila sie do Trybunalu Konstytucyjnego o zbadanie zgodnosci zapisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych z ustawa zasadnicza. Z niecierpliwoscia czekam na rozstrzygniecie. W Polsce zwolniony od podatku jest dochód, który nie przekracza rocznie 3089 zl. To kuriozalnie niska kwota. Gdyby chciec porównac ja z podobnymi w innych krajach UE, byloby jeszcze gorzej. Z raportu przygotowanego przez KPMG wynika, ze u nas jest ona najnizsza. I tak dla porównania w Hiszpanii mozna zarobic do 75 tys. zl bez podatku, w Niemczech do 30 tys. zl, a w W. Brytanii do 50 tys. zl. Jakby tego bylo malo, ta smiesznie niska suma 3089 zl od pieciu lat jest zamrozona, co oznacza, ze kazdego roku jej realna wartosc ulega zmniejszeniu. Urzednicy resortu finansów, impregnowani na wszystkie racjonalne argumenty, przekonuja, ze podniesienie tej kwoty pociagneloby za soba budzetowe obciazenia. Pomine tu kwestie spoleczna i to, ze podatkami u nas najbardziej obciazeni sa ci najubozsi. Ale wyzsza kwota wolna od podatku oznacza dla wielu wyjscie z szarej strefy, w której obecnie tkwia, i wyzsze przychody dla budzetu z tytulu podatków posrednich (VAT, akcyza), bo przeciez te pieniadze zostana u nas wydane. Czysty zysk dla budzetu i gospodarki, która dostalaby dodatkowego kopa. Ale impregnowani urzednicy resortu finansów wola trzymac sie swoich wyliczen, choc jak pokazuje zycie - na przyklad z podniesiona akcyza na tyton i alkohol - zwiekszony fiskalizm zamiast zysków potrafi przyniesc straty.

Kompatybliność strony

Ta strona jest kompatybilna z nastepujacymi przegladarkami:

  • Internet Explorer 8
  • Internet Explorer 7
  • FireFox 3.5
  • Google Chrome 6
  • Safari 4